"
|
|||||||||
|
||||
![]() WEJDŹ |
Będąc w stanie erekcji ekipa podrywaczy nie mogła zbyt długo czekać na kolejne dźwięki, które wydobywały się spod pyty Mariusza. Spytacie - spod pyty? tak! spod pyty - Mariusz - bohater wielu filmów i opowieści - znany szerzej jako Janko 'krzywa kuśka' Muzykant uknuł plan, by w przyszłym roku zakwalifikowac się do Konkursu Chopinowskiego. W przyszłym roku miała by się pojawić kolejna edycja konkursu dzieł naszego Twórcy na klawesyn, trójkąt, cymbałki, kastaniety a także na fortepian. Dlatego też Mariusz postanowił wziąść udział w tym nierównym boju. Jednak już w tym roku zmodyfikowano nieco zasady regulaminu, wprowadzające pewne utrudnienie - otóż odtąd muzycy nie mogli posługiwać się jak do tej pory rękoma - teraz do gry wszystkim wirtuozom musiały wystarczyć ich pyty. Niestety i Rafał Blechacz - zwycięzca poprzedniej edycji konkursu i pozostali uczestnicy z ubiegłorocznych festiwali musieli pożegnać się z łatwizną, z jaką wygrywali rok po roku. Widząc szansę na wygraną w przyszym roku, Mariusz rozpoczął silne przygotowania do tegoż przedsięwzięcia. Odwiedzając Mariusza w sali gdzie odbywały się jego próby, po godzinie słuchania jego rzępolenia - mieliśmy już dosyć. Mariusz przygrywał nam właśnie radośnie wariacje B-dur na temat 'La ci darem la mano' z opery Don Giovanni Mozarta (1827/1828) na fortepian (temat ze znanego duetu Don Giovanniego i Zerliny) - dedykowane Tytusowi Woyciechowskiemu (a Mr Titus Woyciechowski), a po kilkunastu minutach grania na pytongu mieliśmy tego serdecznie dosyć - woleliśmy już raczej słuchać mister dexa z najnowszej składanki disco polo z Łomży, niźli tego szarpifiuta! Postanowiliśmy udoskonalić nieco przygrywki Mariusza i daliśmy ogłoszenie do gazety, iz poszukujemy zdolnej muzykantki, która nauczyłaby gry na fortepianie. Po kilku dniach zgłosiła się do nas pani Julita, która przedstawiła nam dokumenty, iż w młodości uczyła gry na instrumentach klawiszowych znanych europejskich muzyków. Bez dwóch zdań umówiliśmy się na lekcje gry, z czego pierwsza miałaby się odbyć za chwilę. Widząc nasz entuzjazm i ogólne podniecenie, Julia chwyciła Mariusza za przyrodzenie krzycząc na niego coraz głośniej żeby zagrał improwizację, solfeż i marsz chodzony swym wackiem. Zgaszony Mariusz począł stawiać pierwsze dotknięcia pyty na klawiaturze, która zrobiła się aż na tyle czerwona, że rozjutrzona Julia rzuciła się na pytonga Mariusza, bijąc go niczym przy ubijaniu żółtek trzepaczką! Siadając okrakiem Mariusz wszedł centralnie w mały analny otwór, dzięki czemu przygoda z panią muzykantką stała się jeszcze bardziej wyuzdana. Spenetrowana w dupę Julia została sprowokowana aby udzielić kilku bezpłatnych lekcji gry na flecie Mariusza. Mariusz po strzale i sflaczeniu został jeszcze usilnie uczony w nauce gry na puzonie - jednak mocne płuca pani nauczycielki i obejmujące pytonga jej kształtne usta nie wskórały nic. Liczymy na dalsze wspaniałe lekcje - a w przyszłym roku Konkurs Chopinowski będzie w zasięgu ręki! DALEJ >> | |||
|
||||
![]() WEJDŹ |
Wybraliśmy się na występ naszej kultowej kapeli The Prodigy do spodka w Katowicach. Zakręciliśmy się przedtem tu i ówdzie kręcąc śmigłem w kieszeni, jednak żadna sympatycznie wyglądająca dupcia nie chciała się z nami wbić na imprezkę, gdyż jeden z nas - lolek lekko trącał winiachem, a że miał obciachowy sweterek w ruskie wzory, białe skarpetki i mokasyny, to każda dupcia nawet nie chciała spojrzeć na naszą ekipę. Uderzyliśmy zatem już bezpośrednio do spodka, gdzie czekało przed wejściem już kilka tysięcy fanatyków prodidżów. Było tam kilku dziwnie wyglądających jegomości. Jeden z nich miał kurtkę na wacie, inny buty marki Relax, był tez tam jakiś moherberet no i oczywiście grupa lokalnych dresiarzy, któzy przerzucili się z noszenia frendzlowatych naszyjników na ciężkie, srebrne bądź złotawe murzyńskie łańcuchy zwisające im do jajek. Kiedy pokręciliśmy się po okolicy i zapisaliśmy do się do zeszytu w komitecie kolejkowym, ruszyliśmy dalej by odwiedzić tutejszy sklep osiedlowy, gdyż daleka podróż nieco nas wysuszyła od środka. Przy osiedlowym sklepie spotkaliśmy się lokalnych degustatorów winnych napojów, którzy cedząc kolejne słowa przez szczerbatą szczękę kazali nam odejść z tego miejsca jednym krótkim słowem - spierdalać! Nie zrobiliśmy nic sobie z uwag tej tubylczej gawiedzi, którą olaliśmy i zaopatrzyliśmy się w monopolowym w mocne winiacho osiedlowego wytwórcy, śmiało ruszając spowrotem do spodka, gdzie zaczęto wpuszczać ludzi. Kiedy wbiliśmy się już lekko zrobieni pod scenę - od razu rzuciła nam się na oczy atrakcyjna młoda dupcia. Jeden koleś z naszej ekipy zaczął się ślinić, a podchodząc do niej słowa z siebie wydobyć nie mógł, gdyż tak mu się język plątał że nie dał rady wykrztusić z siebie słowa. Po jakimś czasie rozpoczął się koncert, a my wciąż mieliśmy na oku tą słodziutką dupeczkę. Zaraz po którymś z numerów paker jako że najmniej wypił i najbardziej trzeźwo widział otaczający nas świat podszedł do tej seksownej dupeczki klepiąc ją lekko po tyłeczku powiedział dwa słowa typu: rżniesz się? czy trzeba z tobą chodzić? Szczegółów nie znam, lecz po minie laski widać było że mięśnie pakera i zgrabny nos zainspirowały ją do jeszcze mocniejszych pląsów w tańcu. Po zakończonym koncercie, gdy cała gawiedź ruszyła spowrotem do swych domostw - widząc w oczach jędrnej Kunegundy zakłopotanie w oczach, zaproponowaliśmy jej nocleg w naszym wynajętym domu. Zgodziła się bez dwóch zdań, gdy ż przyjechała z dalekich Suwałk, gdzie w okresie letnim zarabiała zrywając truskawki po 1zl za koszyk. Podczas takiego zrywania zawsze słuchała prodidży i nie było nawet takiej możliwości by nie zjawiła się tego wieczora w spodku na koncercie. Kiedy dotarliśmy do domu ledwo idąc i zaliczając okoliczne słupy, cała nasza piątka zdziwiła się jednak, iż w chacie, którą wynajęliśmy stoi jedynie jedno łóżko. Ale gruby zdzichu który był z nami zaproponował wszystkim gruppen sex nieśmiało cedząc to przez zęby. Kunegunda nieco zbystrzała i się zaczerwieniła. Reszta ekipy pomimo totalnego upojenia także stała nieco onieśmielona. Jedynie paker wychylił się ponad wcałą resztę, chwycił za cyca laskę i zaczął działać, podczas gdy reszta mniej doświadczonych luzaków stała i przyglądała się jak mistrz rżnięcia posuwa Kunegundę... DALEJ >> | |||
|
||||
![]() WEJDŹ |
Mam nadzieję iż nie będziecie mieli nam za złe iż postaramy się nieco upolitycznić nasze podrywy, gdyż to co się w kraju dzieje, to krew zalewa już nie jednego. Chcemy zmian - mamy dość tych kłamliwych polityków! Postanowiliśmy aktualnie zmobilizowac się w terenie poszukując przedstawicieli naszego ugrupowania ruchaczy-podrywaczy w regionie. Uderzyliśmy zatem do pobliskich Katowic, gdyż na forum.podrywacze.pl zgłosił się do nas jeden z chętnych użytkowników, który chciałby rozpocząć budowę struktury Partii Ruchaczy na Śląsku. Zaparkowaliśmy samochód na parkingu, gdzie zaraz podszedł do nas parkingowy i zaczął coś gadać o 50zł za parkowanie. Puknij się w łeb sierściuchu rzuciłem mu na powitanie - w Krakowie parking maksymalnie 20 zyla kosztuje! Dobra dobra - nie tak hop siup powiedział parkingowy - trzeba negocjować - zaprosił nas zatem do swojej kanciapy w pobliskim hotelu. Po drodze zadzwoniliśmy także do naszego znajomego, aby przyszedł na spotkanie. No i właśnie wtedy rozpoczęły się pertraktacje. Pan parkingowy wyjął ku naszemu zdziwieniu swojego pytonga na stół. Iza, opiekunka duchowa naszej ekipy, która towarzyszyła nam tego dnia, nieco się zdziwiła widząc tak owłosionego kutafona. A nie była to pierwsza lepsza pyta którą widziała. Gość parkingowiec zasugerował nam następujące rozwiązanie - darmowy parking przez tydzień w zamian za pełny serwis jego osobistego żołądzia dokonany przez Izę. W tym momencie wszedł do kanciapy wzywany przez nas mistrzu84, który prosto z Zabrza uderzył do Katowic. Zdziwił go jednak widok kudłatego pytonga, wystawionego na stół przez parkingowego. Jednak nie mówiąc nic, zasiadł do pertraktacji. Zastanowiliśmy się chwilę - przecież nie przyjechaliśmy tu leżeć jak woły, tylko załatwiać interesy. A że w międzyczasie wyszła taka a nie inna sytuacja to mistrzu84 wykombinował aby nakręcić przy okazji epizodzik. Tak też uczyniliśmy - ja chwyciłem za kamerę, Mistrzu84 cykał fotki makro cipy Izy, która tego dnia wydawała się niesamowicie soczysta. Zaczęła się jazda - Iza nieco zacisnęła mięśnie odbytu, co spowodowało chwilowe utknięcie parkingowego penisa w cipce Izy. Jednak nieco masła ze śniadania, którego nie dokońćzył parkingowy, położonego na napletek zdecydowanie zmniejszyło tarcie. Strzał którego dokonał parkingowy dziad całkowicie uwolnił go od wszelich ciśnień, złości i nieprawości. Jednym ruchem ręki pokazał nam stałe miejsce na jego parkingu, do którego zawsze będąc w Katowicach możemy uderzać. Jedynym poszkodowanym z tego naszego obspermionego spotkania wyszedł Mistrzu84, który fotografując zbliżenia penisa mlaskającego w czeluściach cipy otrzymał w lewe oko piard śmierdzący. Nieco go to odurzyło, jednak tuż przy finale jego prawe oko zostało zapaskudzone sporą ilością spermy. To jednak spowodowało iż zaczął świeżo i trzeźwo myśleć, co ułatwiło nam późniejszą pertraktację w sprawie utworzenia oddziałów naszej Partii w Katowicach. DALEJ >> | |||
|
||||
![]() WEJDŹ |
Pospacerowałem trochę po parku, posłuchałem śpiewu ptaków, pooglądałem zanieczyszczone ptasim kałem pomniki i ołtarze, przeczesałem wszystkie krzaki w poszukiwaniu pustych butelek po piwie, wreszcie zmęczony położyłem się na wymiętolonej trawie,na której zapewne wcześniej chędożyła się nie jedna para, o czym świadczyły leżące dookoła zużyte prezerwatywy. Miałem nadzieję, że w spokoju legnę sobie na tę trawkę, drapnę się po jajku i może w chwili uniesienia napiszę scenariusz do nowego epizodu. Mój spokój przerwał jednak rozpaczliwy krzyk niczym ze szwedzkiego hard pornola. Nie było to niby takie dziwne bo wkońcu do parku przychodziło na rypanie mnóstwo napalonych, samotnych lasek spragnionych bolca, ale zdziwiłem się bo ktoś krzyczał wybitnie w moim kierunku. Przypomniały mi się wtedy czasy szkolne, kiedy to nauczycielka od matematyki Panna Wiesława krzyczała na mnie gdy pod szkolną ławą zabawiałem się swoją słabo jeszcze wtedy wykształconą gruszką. Odwróciłem się i zobaczyłem gościa atakującego młodą, piękną niewiastę od której ów krzyk pochodził. Znowu na myśl przyszły mi szwedzkie pornosy, których oglądaniem raczyłem się zeszłej nocy i przez które miałem owego dnia zdarty na dłoni naskórek. Pomyślałem, że dziewczyna ta nadawałaby się przynajmniej, jeśli nie do gry w tego typu filmach, to na pewno do podkładania głosu. Ale na stojącej pycie w moich gaciach te marzenia się skończyły gdyż musiałem wkroczyć do akcji. Już zamierzałem wykonać półobrót w stylu Chucka lecz usłyszawszy dźwięk rozrywających się w kroku gaci musiałem zaprzestać tego typu akcji gdyż nie chciałem narażać swojego małego na wdychanie smrodu z pobliskiej rzeki, co mogło potem grozić różnego typu infekcjami mojego narządu płciowego i spowodować niemożność wydania potomstwa w przyszłości, a poza tym zrobiło się też żal nowo zakupionych levisów. Zresztą krzykliwa laska znakomicie dała sobie radę. Powaliła większego od siebie bydlaka niczym zapalona fanka sado-maso. Przy okazji kopiąc go w jaja musiała wyczuć jego wielkiego ogiera sterczącego jeszcze w majtkach co skłoniło ją do nawiązania znajomości. W końcu nie przyszła do parku podziwiać drzew. Pomyślałem wtedy, że skorzystam z okazji gdyż może to być niezła szansa na kolejny epizod z cyklu wakacyjnych wojaży po publicznych zakątkach rekreacji i wypoczynku. Zaprosiłem więc nową poznaną parę do siebie. Po kliku piwach dżentelmen, który napadł na Ewelinę (tak miała na imię napadnięta) przyznał się, że chciał tylko zapytać o godzinę bo zależało mu na czasie, a swój elektronik, który dostał na komunię gdzieś mu się zapodział. Oznajmił także, że właśnie wyszedł z więzienia gdzie trafił za przemycanie cukru z Rosji na przejściu granicznym w Gołdapi i z tego powodu oprócz zerżniętej w celi dupy nie zaznał innego rodzaju podniecenia, a tym bardziej nie miał do czynienia z kobietę. Ewelina wzięła chyba głęboko do serca zwierzenia tego faceta, którego imienia nie mogę sobie przypomnieć bo od razu wzięła się do rzeczy... DALEJ >> | |||
|
||||
![]() WEJDŹ |
Definitywnie byliśmy zdruzgotani do granic możliwości, kiedy usłyszeliśmy na jednej z wywiadówek, że siostra pakera ma problemy w szkole - nauczyciele stawiają jej same pały, Natalka ląduje coraz niżej w rankingach szkolnych. Jeszcze kilka lat temu, gdy jej piersi nie były jeszcze tak widoczne jak teraz, a jej 15 letnia buźka przyciągała wzrok każdego pytongowego samca, wtedy to Natalka na konkursie wiedzy o swoim mieście zajeła w zawodach powiatowych pierwsze miejsce. Zabłysła wtedy zwłaszcza z pytań dotyczących możliwości wykorzystania gruntów jako materiału konstrukcyjnego i izolacyjnego w składowiskach miejskich odpadów. Niestety chulaszczy tryb życia, liczne wymiociny pod oknem Natalii, oraz szafa pełna butelek po tatrze mocnej świadczą jedynie o tym, że czasy dzieciństwa, wzmożonej chęci do nauki i zabawy w jakieś duperele dawno mineły. Natalka ze swym doświadczeniem imprezowym, oraz warunkami psychofizycznymi mogłaby z powodzeniem występowac w niejednej knajpie z kolorofonami tańcząc przy rurze niklowo miedziowej z centrostalu. Pamiętając, że nie raz już nam Natalka pomagała w nagłych przypadkach, kryjąc naszą ekipę przed laskami, które udało nam się wyrwać (a które rozkochaliśmy do tego stopnia, że czekały na nas pod klatówą), postanowiliśmy tym razem się odwdzięczyć i pomóc przepchnąć młodą pakerową do następnej klasy. Ruszyliśmy zatem do pani od polskiego, która naszej niepiśmiennej Natalce wstawiła 23 pały w dzienniku. Ewidentnie taka sytuacja powodowała, że dziewczyna nie uzyskałaby awansu do kolejnej klasy. Wpadliśmy zaraz po tym jak pani Angelica kończyła lekcję ze starszą klasą. Uczniowie wychodząc z klasy zaczepiali się - kolesie strzelali laskom z biustonoszy, a dziewczyny kopały po jajach co poniektórych niesfornych szwoleżerów. Gdy już wszyscy wyszli - ruszyliśmy z pakerem do klasy, gdzie dziennik klasowy zamykała już pani Wild i szykowałą się do wyjścia. podeszliśmy dość blisko, żeby mogła poczuć woń naszych ciał, które tuż przed wyjściem wysmarowaliśmy perfumami typu BRUTAL, które całkowicie omamiają płeć piękną i sprawiają, że kobiety sa jeszcze bardziej uległe. Gadkę - szmatkę rozpoczął paker, tłumacząc postępowanie swojej siostry i ściemniając, że Natalia ma sporo obowiązków poza szkołą, gdyż jeździ do dziadków na wieś pomagać doić krowy, po tym jak babci ręce odmówiły posłuszeństwa. Rozmawialiśmy dobre 15 minut, lecz pani od poskiego w żaden sposób nie chciała zgodzić się na umożenie pał... Byliśmy załamani.. Natalka musiałaby kiblować rok w tej samej klasie - a już były plany, że następnego lata ze swym zespołem disko-bandżo po skończeniu szkoły mieli ruszyć w trasę koncertową, odwiedzając białostockie i łomżyńskie dyskoteki. Po długo trwałej wymianie zdań pakerowi nagle zaświeciła się lampka - wpadł na pomysł, aby wszystkie pały które dostała Natalka przenieść na jego konto. Powiedział to wprost - Chcę aby pani postawiła mi pałę! Angelica jako że nie była jeszcze zamężna zaczerwieniła się bardzo na twarzy oraz w okolicy biustu... Wsadzając delikatnie paluszek do swych ust rzekła: to co .... idziemy do mnie? Takiego rozwoju sprawy nieoczekiwaliśmy i dopiero w tym momencie paker zrozumiał co przed chwilą powiedział. Na tą całą myśl paker zmieszał się i jak później przyznał dostał zmazów - normalnie strzelił z procy prosto w majty na samą myśl możliwości wyssania swego pytonga przez sexowną panią od polskiego. Tym samym został niestety zapisany na straty na resztę dnia, gdyż w domu Angelica nie dała rady postawić obiecanej pały pakerowi. Jednak nasi przyjaciele z forum podrywaczy, którzy odwiedzili nas dzisiejszego dnia usłużyli swych niewyżytych pyt. Tak oto wszystkie pały zostały w naszej ekipie, a Natalka awansowały do kolejnej klasy. DALEJ >> | |||
|
||||
![]() WEJDŹ |
Po udanych podrywach w obciąg-centrum polskiej emigracji w Londku Zdroju, nawiązaliśmy kontakty bizesowo-handlowe z przedstawicielami włoskich producentów wibratorów, rolniczych kombajnów do fasoli typu Z-65 oraz aranżerami wnętrz europejskich burdeli. Tuż po powrocie do śmierdzącego Krakowa (smród śledziowy spowodowany był długa nieobecnością ekipy podrywaczy w kraju, a bezpośrednio wydobywał się z kroczy, które wciąż czekają na podryw ekipy), skontaktowaliśmy się z przedstawicielem wyżej wymienionej firmy, aby przetestować możliwości produkcyjne wyrobów włoskiej firmy. Dwa dni później na krakowskim lotnisku wylądował biznesmen z Neapolu, tęgiej budowowy ciała, nieco łysawy z wielkimi aż po samą brodę bakobrodami typu PKS. Giuseppe, którego przylot na polską ziemię wywołał nastrój melancholii, wzruszenia oraz nie wiadomo czemu wielokrotne w ciągu doby wypróżnianie płynnej lub półpłynnej treści pokarmowej, związane ze wzmożoną czynnością ruchową jelit i zaburzeniami trawienia i wchłaniania, zwane pospolicie sraczką. Giuseppe jako międzynarodowy fachowiec od części zamiennych do kombajnów do fasoli przyznał się do faktu, że jego rodzice są Polakami. Zaprosiliśmy naszego gościa na parę głębszych do knajpy, gdzie przyznał się Giuseppe, iż zagrał kilka epizodów drugoplanowych w młodości razem z włoskimi gwiazdami pornosceny. Jednak jako niewprawiony ruchacz i kombinator zaczął się nam wyżalać nad koszmarnym brakiem jędrnych dupeczek w Neapolu, skąd pochodził. Praktycznie każda milsza dla oka, cycata włoszka po skończeniu lat 18 jest uprowadzana przez włoską mafię i testowana jako przyszła matka - rodzicielka. Jeśli laska ma jakiekolwiek problem z kanałem rodno-wydalniczym, trafia do zamkniętych klasztorów, bądź nakłaniana jest do wyjazdu poza granicę Włoch do pracy jako monterka psich bud, sprzątaczka w schroniskach dla kotów, ewentualnie jako masażystka. Tak oto szaro wygląda ciężkie codzienne życie we włoskim mieście. Wyczuwając odpowiedni klimat do potencjalnej możliwości nakręcenia jakiegoś epizodu, ruszyliśmy z naszym biznesmenem w teren, aby poszukać jakichś gruntów pod budowę przyszego burdelu, który zaprojektowałby nasz gość. Wbiliśmy się do jakiejś podkrakowskiej wiochy, aby zaciągnąć języka odnośnie możliwości kupienia gruntu - tubylcy wskazali nam palcem kierunek, w którym znajdowała się akurat jakaś kobieta, która prawdopodobnie swojemu klientowi kończyła pokazywać okoliczne pagórki. Ruszyliśmy w jej stronę, mijając po drodze dopiero co obsłużonych klientów. Kobieta właśnie się zbierała aby jechać do domu, kiedy to nadjechaliśy wypytując ją o możliwość wykupienia tutejszych gruntów. Jako że nieruchomość ta znajdowała się tuż przy głównej drodze, skażona była sporą ilością rolniczej spermy, jednak pomimo tego odpowiadała nam ta lokalizacja. Laska początkowo nie wiedziała za ile nam to opitolić, próbowaliśmy się targować, zbić cenę... jednak Ilona została nieugięta. Nasz biznesmen, który sztukę wkręcania kitu i bajery opanował na międzynarodowych uczelniach namówił finalnie Ilonę na wylizanie patelni do suchości w zamian za ewentualne zbicie ceny... Akcja miała się rozpocząć koło tutejszego grila, lecz pijany rolnik wracając ciągnikiem URSUS 60 z pobliskiej remizy najechał na grill, czego efektem było przebicie dętki. Naszemu napalonemu biznesmenowi guma na szczęście nie pękła i zakończył spuszczając się na naszą panią od nieruchomości. Dlatego też w związku z tym co wyżej cieszymy się niezmiernie z nowej miejscówki, która powstanie w miejscu gdzie zaliczyliśmy Ilonkę, wstawiając obsmermiony kamień węgielny jako podwalina pod przysze centrum rżnięcia i ciągnięcia. DALEJ >> | |||
|
||||
![]() WEJDŹ |
Wiosenny ciepły dzień, jeszcze może nie taki w którym to z gorąca paruje pyta a po jajcach spływają strumienie potu. Przechadzając się z pakerem wzdłuż jednej z ulic przy których mieszkaliśmy, obmyślaliśmy niecny plan poderwania jeszcze jednej laski w tych zupełnie nowych okolicznościach. Nie było to łatwe... trzeba było nagle dostosować się do sytuacji, w której to żel we włosach, białe skarpetki i mokasyny trzeba było zastąpić nową fryzurą, sexi obcisłymi spodniami, fajną kapotą na kark... Rozmyślając o tych nieziemskich ideach, nagle paker zaczął sprawdzać w parterze, czy asfalt jest równo wylany... hehehe właśnie zobaczyliśmy, że paker wdepnął w wielką psią kupę, leżącą centralnie na chodniku. Ci Angole nie mają zbyt wielu placów zabaw z piaskownicami ani ławek w parkach, gdzie psy mogą rozluźnić swoje zwieracze, by ulżyć swym cierpieniom i spokojnie zastanowić się nad sensem istnienia. Dlatego tyle psich odchodów można znaleźć na ulicach wielkich miast. Paker zabrudził sobie nowiutkie sandały z koziej pały prosto ze sklepu firmowego NEXT. Niestety musieliśmy szybko wrócić do domu, gdyż na widok zafajdanych butów pakera kilka starszych pań, czekających na autobus na przystanku, wpadło w konwulsję spowodowaną presynaptycznym wchłanianiem zwrotnym neurotransmiterów dopaminy oraz bólem głowy, bólem brzucha, potem i dreszczami. Wracając czym prędzej do hacjendy zaczepiła nas jakaś młoda kobieta - widać było od razu, że pochodzi z pańśtwa wielkich piłkarzy takich jak: Roberto Carlos, Ronaldinho - z Brazylii. Zrozpaczona dupcia szukała pomocy, pociechy i otuchy, gdyz kompletnie sfrandzolił jej się samochód. Po prostu się rozkraczył. PAker w międzyczasie wyczuł sprawę i szybkim krokiem oddalił się w kierunku domu obmyć śmierdzącego buta oraz jajca, gdyż wiedział że jeśli podrywacze zostali z piękną Brazylijką - z pewnością im się nie oprze... W międzyczasie podrywacz zabrał się za naprawę zepsutego samochodu. Wystarczyło praktycznie przetrzeć świece, wetknąć obluzowaną rurę tam gdzie trzeba i gitara grała... Rio Maria (nie mylić z najbardziej opiniotwórczym radiem w Polsce) była zachwycona! Skakała do góry z radości, aż wypadł jej sutek poza skąpą bluzeczkę. Zauważyliśmy to, a międzyczasie i Rio Maria zaczerwieniła się... Ekipa podrywaczy dostała po wielkim wielkanocnym buziaku, a podczas całowania ręka jednego z członków ekipy znalazła się na tyłeczku w momencie gdy w międzynarodowym języku migowym starał się wytłumaczyć, iż serdecznie zapraszamy ją do siebie. Rio Maria zrozumiała naszą intencję i zaraz żwawym krokiem podążyliśmy do domu. Tutaj niemal bez słowa zdjęła z siebie odzienie wierzchnie i tu także czekał na nią i nas z obmytymi jajcami. Wielkie rżnięcie rozpoczęło się od zapowiedzi, że paker jak sama nazwa wskazuje is a good fucker.... co potwierdziła sama Rio Maria pod koniec naszego spotkania, przyjmując na swe silikonowe cycki nieco pakerowej spermy... DALEJ >> | |||
|
||||
![]() WEJDŹ |
Ekipa podrywaczy po długich poszukiwaniach zaginionego w akcji pakera, który zawieruszył się podczas trącania prącia w kącie, chcąc-nie-chcąc trafił do murzyńskiej dzielnicy w Londynie nocą, gdzie mógł zostać zgwałcony przez 28-letnie niewyżyte plemienne koneserki męskich stringów, jędrnych pośladków i tareczki na klatuni... Nagle zza rogu wyskoczył ciemnoskóry gość przypominujący z budowy King Konga i jednym ruchem ramienia zmiótł całą ekipę podrywaczy w kierunku bocznych drzwi murzyńskiego burdelu. Podrywacze uderzyli głowami o żelazną framugę drzwi i poczuli w nozdrzach ostry zapach będący mieszanką potu, tanich cygar i zużytych prezerwatych zachlapanych spermą. Zanim stracili przytomność pomyśleli o tym w jak niegodnym miejscu przyjdzie im rozstać się z tym padołem.Po bliżej nieokreślonym czasie ocknęli się jednak żywi, choć mocno poturbowani, w zapleśniałej piwnicy. Gdy ich spojrzenie zaczęło przyzwyczajać się do gęstego mroku dojrzeli w rogu piwnicy swojego oprawcę, przy którym nawet King Kong zlalby się z miejsca w gacie, gdyby tylko je posiadał. W przeciwieństwie do pozostałych podrywaczy, którzy przypominali sobie najpiękniejsze chwile swojego życia spędzone w gorących łonach poderwanych niewiast, Pankracy postanowił wykorzystać swój dar krasomówczy i rozpocząć negocjacje z brutalnym napastnikiem. Niestety nadwyrężona uderzeniem o mur mózgównica i potworna suchość w gardle umożliwiła mu wystękanie jedynie najprostszego pytania : za co ?. Murzyński osiłek wlepił w niego ciężki wzrok i po chwili wycedził takie słowa : Słuchaj białasie ! Każda czarna piczka w tych okolicach należy do mnie. Pomimo tego od 2 lat kupuję każdy odcinek podrywaczy i czytam Twoje opisy. Aż tu nagle mother fucker ogłaszasz, że epizody będą pisane wspólnie. Nie chcę czytać marnych wypocin innych frajerów. Zradziłeś białasie ! Po tych słowach w oczach czarnego gladiatora pojawiła się żądza krwi i Pankracy zdał sobie sprawę, że raz obudzonego instynktu zabójcy nie da się już zatrzymać. Ostatnią myślą jaką zdążył wygenerować jego mózg przed zakończeniem krótkiego acz radosnego żywota było : ach gdybym tylko mógł cofnąć czas, to sam napisałbym treść 120 odcinka i tym samym mógłbym zaliczyć jeszcze kilka tuzinów gorących dupek przed nieuchronnym wejściem w okres męskiej menopauzy. Tym razem całą ekipę podrywaczy uratowała swym hiszpańskim pociągnięciem Luiza, która pomogła wyciągnąć całą ekipę z kloaki King Konga. Wszyscy cali i zdrowi wrócili do stanu używalności, zaraz tylko gdy Luiza ukradkiem i niechcąco uchyliła rąbka swego sutka. Każdemu pyta rozwerwała zaplamione potem, krwią i łojem King Konga pieluchomajtki, czym przyczynili się do nakręcenia kolejnego epizodu... DALEJ >> | |||
|
||||
![]() WEJDŹ |
Po tych wszystkich przebojach z poprzednią dupą zadzwoniliśmy do wujka Jamesa, który zaraz po II Wojnie Światowej, w której brał udział jako kucharz - warzelnik bigosu, wyemigrował z Polski pozostając ze swoją kuchenka polową od grochówki i bigosu na zaprzyjaźnionych terenach brytyjskich. Wujek lekko się zdziwił, że ktoś w końcu z jego rodziny dotarł do Anglii by go odwiedzić, gdyż niemal od czasów Tow. Wiesława, kiedy to zajeżdżał do ojczyzny aby kolektywnie pomóc w kręceniu masła i ugniataniu kiszonej kapusty, nie widział swojej rodziny. Postanowiliśmy odwiedzić wujka, który przez ostatnie lata, już na emeryturze, założył w Anglii firmę, która zajmuje się wykonywaniem fryzur intymnych. Wujek nieco się postarzał od ostatniego czasu jak go widziałem, gdyż zmęczenie z powodu mnóstwa pracy z różnego rodzaju maszynkami do golenia. Jednak zaraz po tym jak uderzyliśmy w niedźwiedzia z wujkiem Dżejmsem, wujek wyciągnął flaszeczkę jasia wędrowniczkiem w celu oceny przydatności do spożycia. Hoo hoo... co to to nie.. wujek tyle lat nie był w ojczyźnie, więc z pewnością zatęsknił za polską, sklepową ciepłą jak temperatura pokojowa czyścioszką. Tak oto zrobiliśmy po pół basa na łeb, kiedy to wujka chwyciła pikawa. Zrobił się czerwony, a pot zalał mu twarz - wyglądał zupełnie jak wtedy, 20 lat temu, kiedy wszedłem do pokoju cioci i wujka i zobaczyłem oboje w pozycji 457 kamasutry. Tym razem jednak wujkowi pikawa zaszkodziła na tyle, że postanowiłem skierować go do wyra, a w międzyczasie zadzwoniłem po pogotowie. Zaraz za kilka minut wpadła sexowna, młoda pielęgniareczka na oko widać było, że nie jeden Hinduski żigolo miał możliwość otarcia potu z czoła jej pięknym cycem. Ja nie wnikałem, gdyż polska wódeczka nieco rozbudziła moje zapędy, lecz niestety stwierdziłem sflaczałość swej pyty podczas trącania prącia w kącie. Kątem oka jedynie podpatrywałęm co pielęgniareczka kombinuje z wujkiem. W celu zwiększenia ciśnienia w żyłach i ulżenia pikawie wujka, Leyla zabrała się za masaże. Rozpoczęła od głównego mięśnia nerwowo-naczyniowego wujka Dżejmsa. Widać było, że wujkowi to się bardzo spodobało, a pikawa wnet odpuściła. Wujek zgodnie ze swoją profesją zabrał się za badanie bobra pielęgniareczki. Po chwili wujek posunął się jeszcze dalej a właściwie od tyłu zaczął posuwać pielęgniareczkę. JEchał jechał aż rzucił swą staropolską spermuchą na facjatę pielęgniareczki, ratowniczki, która wybawiła nawalonego w 3d wujka z krwiobiegowych powikłań... DALEJ >> | |||
|
||||
![]() WEJDŹ |
Podrywacze poszukując wrażeń pośród angielskiej gawiedzi pubowej, wyrywając angielskie pasztety i niedociągnięcia natury, postanowili dać kres swym upokorzeniom. Czasy się zmieniają, dość walenia obwisłych dupeczek, macania cyców-zwisów i wylizywania nieogolonych cipeczek! Zdecydowaliśmy się na radykalne posunięcia, ruszając w miasto w poszukiwaniu dupeczek, które mogą zmienić nieopadające od kilku dni namioty w majtkach w obspermione ptaki. Jako że niedawno dotarliśmy do Londka - Zdroju, także odbijała nam się jeszcze kiełbasa krakowska z dużą ilością czosnku, co nie stanowiło jednak dla nas specjalnej różnicy - żadna laska nie oprze się podrywaczom! Wyszliśmy zatem na okoliczne ulice wietrząc przy tym nieco nieświeży chuch, zapijając go resztkami Stolnicznaja vodka. Mineliśmy pare azjatyckich dupeczek, które jednak szybko uciekły od nas, gdyż zauważyły że paker ma problemy gastryczno-kulinarne. Po prostu wział zbyt duży łyk ciepłej jak hawajskie powietrze wódki i zwrócił naturze resztki sałatki śledziowej, kiełbasy, buraczków oraz knedli nadziewanych suszonymi śliwkami. Cóż ... mały spawik czasem nie jest zły - nie zrażeni tym faktem zatrzymaliśmy się obok pobliskiego przystanku autobusowego. Z pierwszego autobusu nie wyszedł nawet żaden człowieczek. Skoczyliśmy w międzyczasie po jakiegoś szczochowego angielskiego browara, w międzyczasie oczekując na kolejny autobus. Kiedy zatoczył się doubledeck pod przystanek - zauważyliśmy, że w drzwiach stoi niezła blondyneczka - zaraz gdy wysiadła chcieliśmy z nią zagadać, lecz Stolnicznaja spowodowała stwardnienie języka i nie mogliśmy wypowiedzieć ani słowa. Widać było że i pakerowi to alko dało się we znaki, gdyż co chwilę chodził za rynnę pozostawić szczocha. Podbiegliśmy szybko do laski, która wysiadła z busu. Jej tyłeczek świetnie bujał się przy zachodzącym angielskim słońcu, zupełnie jakby się huśtał na pokazie mody. Chcieliśmy złapać ją za tyłeczek, lecz w odpowiedniej chwili spostrzegliśmy, że za takie postępowanie moglibyśby dostać w ryło. Zaczepiliśmy zatem laseczkę prosząc ja o poradę, gdzie moglibysmy się przekimać, bo wieczór się zbliża a nas zrobiono w konia, nie oferując pracy, do której przyjechaliśmy. Laska widząc ekipę bezradnych lecz wielkopytowych romantyków, postanowiła zabrać nas do siebie na chwilkę by pomóc znaleźć nam jakieś zahaczenie. Sytuacja się wyjaśniła na miejscu, gdy paker rozłożył się nieco znużony opowieściami Cluadii o Londku. Wtedy to właśnie mięśnie brzucha Claudii zgieły się wpół poszukując podrywaczowego penisa. Paker przebudził się z letargu i zaczął porządnie jechać z panną w niemal każdej pozycji. Odgłos rżnięcia i skrzypienia łóżka obudził babcię, mieszkającą pod naszym pokojem, która przyszła się poskarżyć na hałąsy docierające z góry. Babcia weszła w momencie, kiedy paker spuszczał się na twarz Claudii, co nieco podbudowało ta starszą panią, przywołując jej wspomnienia z młodości.... DALEJ >> | |||
|
||||
![]() WEJDŹ |
Penis to wszechobecny symbol Portugalczyków. Pocztówki, figurki, obrazki i inne pamiątki wszelkiego rodzaju, przedstawiają kolorowego penisa. Legenda głosi, że w miasteczku Barcelinhos pewnego razu zostało popełnione przestępstwo, jednak mimo śledztwa, sprawcy nie udało się odnaleźć. Głównym podejrzanym był zabójczy kondom odgryzający swoim ofiarom penisy. O zdarzeniu zapomniano do czasu gdy pewien skromny Wędrowiec wędrując w kierunku Londynu, zatrzymał się w okolicach Barcelos, w przydrożnym zajeździe, aby zaspokoić głód. W trakcie posiłku zauważył, że jakaś postać go bacznie obserwuje, jednak nie przejął się tym i kontynuował kolację. Obserwator wyszedł z zajazdu i poszedł prosto do domu sędziego, by oskarżyć przyjezdego o popełnienie wspomnianego przestępstwa. Wędrowiec nie postrafił przedstawić dowodów na swą niewinność i został skazany na szubienicę, bez możliwości odwołania. W dniu kiedy miał zostać powieszony za jaja przez cały dzień na gorącym od słońca placu, Wędrowiec wykorzystał ostatnie życzenie skazańca w celu spotkania z atrakcyjną mieszkanką tutejszego grodu, która znana była z nietuzinkowego podejścia do niektórych mężczyzn - ssała pyty niczym lokomotywa. Gdy znalazł się przed jej obliczem, ona właśnie miała zamiar ssać kolejnego penisa sołtysowi wsi, uklęknął i zaczął przysięgać, że jest niewinny i nigdy przedtem nie widział na oczy ofiary przestępstwa, prosząc ją o wstawienie się za nim u Sędziego. Cristine, piękna długonoga i wpływowa lachociągara pozostała niewzruszona. Skazaniec w geście rozpaczy zaczął błagać o pomoc i zaklął się, że jest tak pewny swej niewinności, że penis, którego domniemanie miał odgryźć, odrośnie z nadejściem świtu. Wszyscy zebrani wybuchnęli śmiechem, ale przesądny lud nie śmiał tknąć Sanczo-Pancza, któremu odgryziono w nocy penisa. Ku zdziwieniu wszystkich, nad ranem Sanczo-Panczowi zaczęły rosnąć nowe włosy łonowe, a następnie penis z wielkim żołądziem ... Ludzie pobiegli zaś na miejsce, gdzie stała szubienica i znależli Wędrowca żywego, gdyż sznur na jego pycie zaplątał się i nie zacisnął. Wobec takiego nieprawdopodobnego wydarzenia, Wędrowiec został puszczony wolno, by kontynuował swą podróż do Londynu. Tuż za nim pobiegła Cristine, którą spotkaliśmy przypadkiem podziwiając panoramę Londka-Zdroju. Biedactwo zgubiło się niechcący w poszukiwaniach Wędrowca, a że dawno pyt nie ssała - jej wzrok niemal odrazu wskazał pytę podrywacza. Zabraliśmy laskę do domu, laska się opiła, najadła oraz przede wszystkim umyła. Po dokonanym obrządku Cristine zaprezentowała nam się w szkująco wyzywającym bikini, więc po krótkotrwałych prośbach z jej strony, podrywacze zgodzili się udostępnić swoje pyty w celu wyssania spermopłynu. Ahh... co się działo.. po podwójnum strzale i połyku spermy, Cristine odnalazła poszukiwanego wędrowca, który zatrzymał się na parę dni kilka pokojów obok naszego.... Podejrzewamy, że teraz to ona mogła odgryźć pytę Wędrowcowi... ale jej już za jaja nie powieszą.. DALEJ >> | |||
|
||||
![]() WEJDŹ |
Zaprosił nas dziś Pan Józef, znany z serwisu PODRYWACZKI.PL miś, który na codzień zarabia pozując do zdjęć w Zakopanem. Pan Józef znów miał chęć zakutasić, dlatego swój problem skierował bezpośrednio do nas. Wpadliśmy do Misia, który w międzyczasię jak waliliśmy kolorowe alkohole opowiedział nam pewną historię, jak to dziewczyna z chłopakiem wpadli do pubu na parę drinków. siędzą, dobrze się bawią, i nagle kobieta zaczyna mówić o nowym drinku. Im więcej o nim mówi, tym bardziej się podnieca i w końcu namawia chłopaka, aby go skosztował. Chłopak się zgadza i pozwala, by zamówila mu tego drinka. Barman podaje drinka i umieszcza na stole następujące składniki: solniczkę, kieliszek śmietankowego likieru Baileys oraz kieliszek soku z limonki. Chłopak patrzy na składniki z głupią miną, więc dziewczyna mu tłumaczy: - Po pierwsze, sypiesz troche soli na język, po drugie - wypijasz kieliszek Baileya i trzymasz w ustach, a następnie zapijasz wszystko sokiem z limonki. Chłopak, pragnąc zadowolić dziewczynę, robi to, co mu sypie sól na jezyk - słone, ale OK. Dalej idzie likier - gładki, aromatyczny, bardzo przyjemny... Wporzo! W końcu bierze kieliszek z limonką... W pierwszej sekundzie uderza go w podniebienie ostry smak soku z limonki,w drugiej sekundzie Baileys się zwarza, w trzeciej - słono-zwarzono-gorzki smak daje mu w przełyk. To wywołuje, oczywiscie, odruch wymiotny, ale nie chcąc sprawić dziewczynie przykrości, przełyka z trudem. Kiedy udaje mu się opanowac, obraca się do dziewczyny. Ta uśmiecha się szczerze i szeroko: I jak ci smakowało? Ten drink ma nazwe ZEMSTA ZA LODA. Tak oto bawią się ludzie w Zakopcu. Niemal chwilę potem jak Miś opowiedział tą historię, ktoś zadzwonił do drzwi. Okazało się, że do Misiowej córeczki przyszła koleżanka. Ale, że córka z żoną były chwilowo na zakupach, Miś zaprosił koleżankę do mieszkania. Tutaj po krótkiej gadce, skąpo ubrana Karolina spowodowała obfite ślinienie się Misia. Pan Józef zaczął dobierać się do małolaty i wciąż śliniąc się poprosił o jakiś striptiz i zrobienie lodzika. Chwilowo Karolina odrzuciłą jego niewybredną propozycję, jednak wspomnienie z wakacji, kiedy to już w lesie Karolina raz obciągnęła skórę Misiowi spowodowało zmianę negatywnego nastawienia tej młodziutkiej lolidki do Misia. Dalej akcja potoczyła się wartko i sympatycznie. Miś zaraz po pierwszym strzale w małżowine uszną i szybkim obmyciu swego frędzla, rozpoczął jazdę z koleżanką swej córki. Jednak po kilkunastominutowym ubijania śmietany Mis nagle się zorientował, że już lada chwila ma przyjść jego żona z córką, także odpuścił sobie podwójny strzał i spoczął na laurach maskując się swojej tajnej bazie, na drzwiach której widniał jedynie nic nie mówiąćy napis: 007. DALEJ >> | |||
|
||||
![]() WEJDŹ |
Wczesnym rankiem, gdy nad miastem nie wyjżało jeszcze słońce ekipa podrywaczy wybrała się prosto z drink-baru, w krórym spędziła upojną noc, na dworzec. Odprowadzaliśmy właśnie dupeczki, których smak poznaliśmy ostatniej nocy. Kształtne wiejskie dziewczyny jak wiecie zawsze nam smakowały najlepiej - wychowane na naturalnych wsiowych wproduktach - są najbardziej rozochocone a przy tym i dobrze wykształcone fizycznie. Krążąc po dworcu dostrzegliśmy w kącie nieco zgrzybiałych i zapyziałych bezdomnych, którzy nie zwracając uwagi na okolicznych przechodniów i oczekujących na spóźnione pociągi pasażeró, w najlepsze uprawiali miłość francuską. Niezbyt nam przypadł do gustu ów widok, tak więc chwiejnym krokiem, wodząc rozmytym wzrokiem po okolicznych zaułkach zaczepiliśmy jakieś dupeczki na dworcu. Nie żeby tam od razu zaproponować jakiś taniec godowy (podczas gdy nasze pyty wyssane były do cna po nieprzespanej nocy), ale zawczasu trzeba było myslec o kolejnym wieczorze. Wybór pomiędzy oglądaniem dobrze znanych twarzy Romana, Andrzeja, Jana Marii i możliwości podejrzenia na żywo damskiego sexownego striptizu sprowokował nas do bardziej zdecydowanych działań w tym kierunku. Postanowiliśmy zbajerować laski wymyślając tekst o tzw. zwariowanej forsie. Laski miałyby dokonać jakiegoś extremalnego zadania w krókim czasie w zamian za odpowiednie wynagrodzenie. Zastanawialiśmy się czy tym zadaniem mogłoby być np. przebiegnięcie przez centrum miasta nago w samych skarpetkach w hełmie wojsk radzieckich z II Wojny Światowej, czy też przekopanie naszej sąsiadce Zofii ogródka końcówką drążka motyki, czy też sex z facetem z dwoma fajfusami. Jednak jak same laski stwierdziły - od kopania w ogródku mają już odciski na palcach, lecz z miłą chęcia maja ochotę na same siebie. Laski strzeliły sobie po browarku i zaczęły zabawę butelkami - jednej ewidentnie nie pasowała butelka po heinekenie, więc druga dupeczka spróbowała jej zasadzić butelke od naszego polskiego browara - żywczyka - i tu tkwił cały szkopuł - butelka naszego rodzimego piwka weszła jak w masło idealnie eksponując walory genitalne tej jędrnej laseczki. Już sam nie wiem czy to jedna z lasek dostała orgazmu, czy to wielkie ilości kiślu wydobyły się z jej cipki, niemniej jednak po całej wesołej zabawie językowe w poszukwiania najsłodszego smaku waginy, na pościeli ukazała się wielka plama - niemal taka jak na morzu przy zatonięciu tankowca! Tak oto lesby, które spotkaliśmy na dworcu zaprezentowały pierwszoligową zabawę swoimi małymi otworami, a podrywacze już poza oficjalnym kręceniem epizodu po raz kolejny mieli okazję otrzeć żołądzie o dopiero co penetrowane cipeczki! DALEJ >> | |||
|
||||
![]() WEJDŹ |
Jak wieść gminna niesie w niedalekiej Rumunii nie panuje żadna ptasia grypa, a jednak pada tam drób i ptactwo. Jednak nie jest to wynikiem działania wszędobylskiego ostatnio wirusa H5N1. Powodem dlaczego w Rumunii wyginęły łabędzie jest ponoć to, że Rumuni prędzej dopływali do chleba, który został rzucony na taflę jeziora. Czy jest to prawdą - postanowiliśmy to sprawdzić. Tuż wcześniej postanowiliśmy się potrenować wraz z kadrą olimpijczyków, przygotowujących się do startu w Turynie. Próbowaliśmy doścignąć Tomasza Sikorę, próbowaliśmy przeskoczyć Adasia, lecz w życiu nie prześcigniemy tak wspaniałych sportowców. Tak czy siak spróbowaliśmy swoich sił w konkurencji biegu panczenistów, w której to główną siłę stanowią wyżej wymienieni Rumuni. Potrenowaliśmy, conieco... wyrwaliśmy też jedną z naszych biegaczek - ale epizodu Wam nie zaprezentujemy, bo byłby niezły skandal.. Po tych żmudnych przygotowaniach w wiosce olimpijskiej ruszyliśmy w trasę - prosto do Rumunii, aby tuż przed Olimpiadą zmierzyć się z Rumuńskimi. Tuż przed wjazdem wyszorowalismy dokładnie nasze fajfusy i spermowóz, gdyż Rumuni zwracają uwagę na czystość samochodów i pyt ich właścicieli przed wjazdem do kraju. Już chcieliśmy upomnieć, żeby celnicy sprawdzali lepiej laski które wyjeżdzają do Polski, ale już nie chcieliśmy ich denerować. Gdy już dotarliśy do sali, gdzie mieliśmy się zmierzyć z reprezentacją Rumunii - zaskoczył nas spory tłum polskich kibiców - Tuż przed wejściem jedna z polskich dupeczek okazała nam swą pierś z prośbą o podpis. Zostawiliśmy jej na piersi wytatuowany markerem numer telefonu. Zawody, które i tak przegraliśmy - bo Rumuni pierwsi zawsze doskakują do rzuconego na taflę lodu chleba - dostarczyły nam i tak sporo emocji. Zaraz po zawodach zajrzeliśmy do naszych telefonów - u każdego z nas było po 12 nieodebranych połączeń. Oddzwoniliśmy szybko - odebrała właśnie nasza fanka - Udaliśmy się czym prędzej pod wskazany adres, w międzyczasie biorąc szybki prysznic, rozciągając drąga i zeskrobując ser spod napleta, którego dobry kilogram zgromadził się pod zawinięta skórą. Drzwi otworzyła nam dupeczka, którą zapoznaliśmy przed wejściem do hali. Zostaliśmy po raz kolejny zaskoczeni, gdyż ekshibicjonistyczna poza tzw. nietoprz, który nam się ukazał w drzwich spowodował erekcję i erupcję wulkanu spermy u Pakera, który nie powstrzymał swoich zwieraczy i zapaskudził sobie spodnie. Małe piwko i kolega zabrał się do roboty. Nasza fanka założyła nawet okulary, gdyz dostała takiego wytrzeszczu, że jej oczy niemal wyskoczyły z oczodołów. Z wrażenia kolega walnął jej centralnie kilka mililitrów spermy do paszczy, a dzięki temu zapobiegliśmy znów malowaniu ścian, które ostatnio zbyt często nasza ekipa brudziła... DALEJ >> | |||
|
||||
![]() WEJDŹ |
Jak wieść gminna niesie ściana wschodnia jest najbardziej ze wszystkich regionów naszej ojczyzny obdażona jeśli chodzi o naturę i urodziwość dziewczyn. Postanowiliśmy odiwedzić strego kumpla, który jeszcze za młodu z nami pomagał w organizowaniu wiejskich dyskotek w stodole wujka Gienka, zapraszaniu sławnych gwiazd polskiej muzyki dance, na codzień występujących w programach TV Polsat. Czasy były bardzo przyjemne bo i ludzie bardziej byli swojscy - pamiętam jak na nasze potańcówki ściągały tysiące osób, nawet z wsi z innych województw. Niestety - trend na discopolo nieco się zakończył, więc i my zwinęliśmy majdan, zostawiając w pełni oświetloną i oporządzoną stodołę wujka Gienka, w której to dziś przy dźwiękach Skanera, Top One, Akcentu doi się dziś krowy, mieli się sianokiszonkę, czy też grabi się gnojówkę. Łza się zakręciła w oku gdy spotkaliśmy naszego ołysiałego już kumpla, więc postanowiliśmy przypomnieć sobie stare dobre czasy i uderzyliśmy do znanej podbiałostockiej dyskoteki o nazwie PANDEROZA. Była już sobota wieczór, okolica nieco opustoszała - nawet w okolicznych wsiach pozbyto się sztachetowych płotów, którymi niejednokrotnie rozwiązywano między wiejskie problemy, na rzecz płotów metalowych, siatkowych i murowanych, z których to można co najwyżej wyłuskać cegiełkę by puknąć sąsiadowi zza miedzy w okno samochodu, którym przyjechał na dysko-bandżo. Ledwo weszliśmy na główny dancehall, czyli przedsionek takiej samej przerobionej stodoły, w któej pasły się krowy, poczuliśmy tą białostocką woń unoszącą się w powietrzu podczas tego typu zabaw. Jednak nie ujżeliśmy już obowiązkowych mokasynów ochraniających białe skarpetki z niebiesko-czerwonym paskiem, nie było już żelu na włosach, wąsach z przodu, długich wąsach z tyłu, kolorowych marynarek z poduszkami na ramionach, ani też przykrókich spodni, spod których dziarsko wystawały gumofilce, tudzież wyżej wspomniane białe skarpety oraz owłosione nogi. Ciągniki i motory marki Komar na miejscach parkingowych przed stodołą zastąpiły Polonezy, Maluchy i 25-letnie auta ściągane zza granicy. Wszystko się zmieniło - prócz lasek, które nadal bardzo chętnie uczestniczyły w rozmowach, które przeprowadziliśmy przy barze. Nie pamiętamy nawet jak to się stało, lecz znaleźliśmy się nagle w domu jednej z lasek, które spotkaliśmy przy na zabawie. Okazała się nią Beata - młoda kierowniczka zmiany na stacji kolejowej w pobliskiej miejscowości - Niewodnica Nargilewska. Zaprosiła nas do siebie - strasznie nam szumiało w głowie, lecz jej zwinne ruchy i jędrne ciałko osłupiło nas. Tak samo jak jej umięjętności do ciągnienia prącia w kącie. Kolega zabrał się za Beatę z każdej strony, a finalnie wystrzelił jej w oko zaklejając praktycznie całkowicie widoczność na świat. Taki stan rzeczy potrwał może z kwadrans, kiedy to para przeniosła się do łazienki, by obmyś swe genitalia i tutaj po raz kolejny koleżanka zaskoczyła nas podnosząc semafor mojego kolegi poraz kolejny... tak oto zakończył się udany podryw w województwie podlaskim, gdzie nie tylko żubry wyją z rozkoszy.. lecz także i pracownice okolicznych stacji kolejowych. DALEJ >> | |||
|
||||
![]() WEJDŹ |
Radosną pieśnią staropolską, tańcem i cytatem naszego wieszcza narodowego - Adasia - podrywacze powitali stolicę kraju, który aktualnie rozpościera się na terenach, po których niegdyś w roku 1385 książę Jagiełło delektował się w okolicznych chaszczach królową Jadwigą. Choć wszelkie roszczenia terytorialne aktualnie nie mają już miejsca, lecz łza ciśnie się na widok rzeki Niemem, Wilna, cz Troków. Na wszelki wypadek spotkania z miejscowymi karkami postanowiliśmy zabrać ze sobą starego funfla, ksywa - Dziara, który dopiero co wyszedł z pierdla po 3 latach, do którego trafił za gwałt, rozbój i wulgarne zachowanie dokonane na pracownicy spółdzielni mieszkaniowej, która przyszła na odczyt liczników. Dziara po 3 latach odsiadki się zrehabilitował, lecz natury tak czy siak nie oszukasz - ile można jeździć na ręcznym w kiblu, tudzież schylać się po mydło pod prysznicem. Całą drogę na Litwę Dziara opowiadał o swoich przygodach w pierdlu - np. była taka śruba na kciuki - śruba działała jak imadło. Kciuki wsadzano pod metalową sztabę, którą następnie przykręcano zgniatając paznokcie. Albo trzewik - nogę wię?nia wkładano między dwa kawałki drewna, a następnie kat wbijał klinowate drewienka , przez co wykrzywiał i łamał nogę ofiary. Najgorsza jednak opowieść o gruszce - było to narzędzie wkładane w naturalne otwory ciała. Gruszka działała podobnie jak parasol. Wkładana do ust, zatrzymywała krzyk torturowanych. Istniały specjalne wersje nabijane kolcami, które kaleczyły ciało i narządy wewnętrzne. By ukarać wię?nia za pomówienie, oszczerstwo używano gruszki doustnej, natomiast do wymierzania kar za stosunki płciowe gruszkę doodbytniczą. Tak oto Dziara przecierpiał swe męki w więzieniu.. lecz teraz jako człek wolny i rozochocony miał wielką chrapkę na jakąś litewkę... Uderzyliśmy prosto do Wilna, gdzie na starówce szukaliśmy korali z bursztynów, którymi chcieliśmy obdażyć jakąś białogłowę. Wciąż zwiedzając miasto przypadkiem trafiliśmy na jakąś domową imprezę w stylu russian-dancing. Wbiliśmy się tam udając turystów z Wołgogradu, obwieszając się przedtem złotem, kadzidłem i drobnomieszczańskim fajansem. Kiedy tylko weszliśmy do imprezowni laski stanęły jak wryte... ich kolesie też nie skumali o co chodzi.. lecz zauważyliśmy, że część niewiast wymknęła się swoim opiekunom, idąc to niby przypudrować nosek, tudzież na fajeczkę. I tak oto po 3-5 minutach wokół nas siedziało około 10 lasek. Uff cóż to był za wieczór.. ciepło na zewnątrz, półnagie ciała litewskich dupeczek tańczących przy hitach typu: lambada, snap i Nie poganiaj koni woźnico (Yamschik, ne goni Loshadey). Przypomniały się stare beztroskie lata, a i tutejsza dektine, czyli wódeczka w postaci Starki bardzo dobrze nam zrobił. Śmiechem, żartem minęła północ, więc wbiliśmy się na hacjendę do jedenj z imprezujących laseczek. Jako że w Wilnie Polaków są całe tabuny, także uderzyliśmy z nia w gadkę w ojczystym języku. Nasz Dziara nie wytrzymał już dłużej napięcia, które i tak dzielnie wstrzymywał cały dzień i rzucił się na Nadię rżnąc ją wszerz i wzdłuż. Tak oto Dziara się w pełni zrehabilitował, my po raz kolejny poszerzyliśmy znajomości międzynarodowe, po raz kolejny ustanawiając unię polsko - litewską, tym razem w stylu na jeźdźca! DALEJ >> | |||
|
||||
![]() WEJDŹ |
Ekipa podrywaczy wyrwała się wprost do stolicy Serbii - Belgradu. Miasto przywitało nas szerokimi szpalerami drzewek rosnącymi tuż przy głównej ulicy - zupełnie jak w serialu Stanisława Barei - ten szpaler zdawał się kłaniać w powitalnym geście. Zwiedziliśmy niemal wszystko co się dało zwiedzić w Belgradzie - od europejskich dworów w Wojwodinie po orientalny Novi Pazar, od łagodnych nizinnych rzek do spływu kanionem górskiego potoku Tara. Tak naprawdę celem naszej wycieczki było uczestniczenie w kursie dotyczącym orki i wtórnego spulchniania ziemi stosowana kilkakrotnie. Pod naszym domem postanowiliśmy zasadzić nieco różnego rodzaju drzewek i innych roślin ozdobnych, także pojechaliśmy specjalnie na ten kurs, prowadzony przez najlepszych fachowców w tej dziedzinie, aby czynności takie jak: pielenie, spulchnianie ziemi, podkarmianie gnojówką wczesną wiosną po rozpoczęciu wegetacji lub kompleksowym nawozem mineralnym nie były nam obce. Podczas tego 12h kursu na jednej z przerw zapoznaliśmy się z polką, która na codzień mieszka w Serbii, a tu miała przeprowadzić prelekcję na temat Porażenia lnianki siewnej i katranu abisyńskiego przez patogeny w warunkach zróżnicowanego nawożenia mineralnego. Z zainteresowaniem wysłuchaliśmy tego, co miała do przekazania zapoznana przez nas ta sympatyczna Polka. Zbliżał się już koniec wykłądów, kiedy to podeszła do nas Ewelina i zaproponowała nam nocleg w swoim domu. Uff.. jakże dobrze się składało - podróż powrotna do Krakowa nieco nas przerażała. Dlatego też z olbrzymią chęcią uderzyliśmy do domu tej miłej pani naukowiec. Kolega paker siedział na fotelu tego dnia nieco stremowany, gdyż w międzyczasie dowiedział się, iż na odjazd dostaniemy nieco weków, ogórków konserwowych i słoik marynatów na zimę. Ewelina, aby nieco rozluźnić atmosferę i bardziej się zapoznać, zaproponowała nam szklaneczkę serbskiego alkoholu. Do dziś nie pamiętamy co to mogło być, niemniej jednak rozjutrzyło to nasze chęci na jeszcze bliższe zapoznanie się z Eweliną. Nie musieliśmy nic robić. Po chwili ręka Eweliny zaczęła krążyć wokół genitalii pakera, później usta, a następnie już cała jej dostojnie wygolona i wilgotna cipka pochłonęła pytkę naszego pakera. Tak oto przyjaźń polonii na obczyźnie rozkwita i ma się coraz lepiej w tych krajach, gdzie mieszkają nasi ziomkowie, rodacy. DALEJ >> | |||
|
||||
![]() WEJDŹ |
Pokrzepieni monologami Ojca Dyrektora oraz dodatkowo zmotywowani pierniczkami ze sklepu osiedlowego U Zochy, postanowiliśmy powrócić do województwa kujawsko - pomorskiego, gdzie pojechaliśmy na pokazy sprzętu strażackiego do miejscowości Lisi Ogon pod Toruniem. Być może niektóre z tych, które znich wykorzystamy przy okazji kręcenia kolejnych epizodów. Zainteresowały nas zwłaszcza dodatki do umundurowania,linki i zatrzaśniki, aparaty powietrzne oraz kamizelki i taśmy ostrzegawcze. Po drodze cały czas przygrywało nam wesoło ogólnopolskie radyjko toruńskie, a aksamitny głos Ojca Dyrektora na bieżąco koił nasze smutki, nostalgie i obawy czy uda nam się poderwać jakieś dupeczki w tak ortodoksyjnym mieście. Zbliżała się już późna pora, a koledze pakerowi kolejne pokłady spermy w nadjądrzu spowodowały widoczne gołym okiem wybrzuszenie na jego obcisłych fikuśnych dżinsach. Cóż... nie było rady.. postanowiliśmy zagrać strażaków i zaangażować do tego nowo zakupiony sprzęt. Wbiegliśmy szybko do pierwszego lepszego pubu z płonąca pochonią tak, że wszyscy myśleli iż paker podpali cały ten grajdołek i jak siedzieli tak zaczęli uciekać z knajpy... więc paker złapał jedną z ładniejszych, które siedziały z brzegu ... laska za uratowanie jej życia z opresji zaprosiła nas do siebie, gdyż właśnie w toruńskim radiu miał nadawać nasz ulubieniec - Ojciec Dyrektor. Wszyscy razem wysłuchaliśmy co miał dziś do powiedzenia nasz szacowny Ojciec Dyrektor, kiedy to nagle w naszą uratowaną Anetkę wstąpił duch macieżyńsko-społeczny i poczęła tulić do swej piersi pakera. Anetka piersi miała na tyle duże, że głowa pakera co chwile znikała w czeluściach i niezmierzonych głębinach międzycyckowych... dalej już potoczyło się gładko - paker zaczął lizać cipeczkę Anety, ona objęła pytę pakera swoimi ustami i tak jechali jechali aż dojechali ... w oko.. DALEJ >> | |||
|
||||
![]() WEJDŹ |
Podrywacze nie tracąc czasu i broniąc się przed uwiądem starczym próbują poderwać jak najwięcej dupeczek.. Kończąc podboje w Wielkopolsce, uderzyliśmy tym razem na wieś - do Grzecznej Panny. Znak nas poinformował, iż powinniśmy za parę metrów spotkać 3 grzeczne panny, ale spotkalśmy jedynie jedną, za to jaką! Podrywaczom jeszcze troche spermy pozostało w najądrzach, która to powodowała notoryczną potrzebę drapania się po jajach. Jak już takie sprawy się dzieją - nie ma szans żadna panna ... nawet grzeczna. Jeździliśmy po wsi, pytaliśy rolników - która to panna we wsi jest najgrzeczniejsza - towarzystwo, które właśnie zeszło się na winiacho i na ciacho pod tutejszy sklep spożywczo - monopolowo - wielobrtanżowy konsekwentnie wskazało nam jeden dom, w którym dzieją się różne dziwy. A to 3 koty popełniły zbiorowe samobójstwo skacząc jeden po drugim do muszli klozetowej, a to z marchewek zasianych w sezonie wyrosły na polu gruszki. Jednym słowem nie wiadomo o co chodzi, ale wszyscy zgodnie stwierdzili, że w tym domu mieszkają najgrzeczniejsze panny - stąd nazwa wsi. Zapukaliśmy do domu, który nam wskazano - otworzyły nam skąpo ubrane lolidki i od razu zauważyliśmy czerwień na policzkach i w okolicach szyi u jednej z nich.. Weszliśy do środka i właśnie ta dziewczyna zaprosiła nas do swojego pokoju. Nie zastanawiając się długo uderzyliśmy za nią podziwiając jej jędrny tyłeczek i falujące na ramionach włosy. Ta Grzeczna Panna, którą spotkaliśmy miała na imię Edyta była bardzo bezpośrednia i opowiaiedziałą nam o swoich aktualnych potrzebach - strasznie chciała by ją zrobić w rdzawe oko. Niestety podrywacze nie przygotowali się na taką ewentualność, lecz za to uderzyliśmy w górną półę... Rżnięcie odbyło się przy pojękiwaniu i odgłosach spowodowanych ruchami posuwisto zwrotnymi.. tak oto podrywacze po raz kolejny udowodnili, iż niejedna nieśmiała a nawet grzeczna panna nie potrafi się oprzeć fermonom, które chcąc nie chcąc rozpylają wokół siebie - gdziekolwiek tylko się pojawią... strzeżcie się i pilnujcie swoich dam! DALEJ >> | |||
|
||||
![]() WEJDŹ |
Stukaliście, pukaliście, błagaliście i domagaliście się podrywu w Kołobrzegu - Macie co chcecie - zamówione - dostarczone. Podrywacze uderzyli prosto do miasta wielu sanatoriów, jednego muzeum Oręża Polskiego, jednego tarasu widokowego oraz uzdrowisk, w których można obłożyć się błotem i borowiną, wykąpać w solance i zatańczyć na rurze w okolicznym barze mlecznym. Tego dnia było nieco chłodno, ale akurat natrafiliśmy na wymianę turnusów w sanatoriach i uzdrowiskach... świetnie się złożyło - postanowiliśmy wstąpić na wieczorek zapoznawczy do jednego z sanatoriów. Tutaj spotkaliśmy nieco schorowanych ludzi z różnymi dolegliwościami. Jednak po kilku chwilach spędzonych wśród mieszkańców tego uzdrowiska, zapoznaliśmy dupeczkę, która bardzo zgrabnie wywijała wszelakie tańce na parkiecie - podskakiwała, poddrygiwała, aż jej biust kilkakrotnie wypadał poza skąpą bluzeczkę - widać było od razu, że Dorota jest pracownikiem tutejszego baru i jeden kuracjusz przytulał się do jej jędrnego biustu. Postanowiliśmy spróbować szczęścia i poderwać tą rozszalałą w tańcu pracownicę tego domu sanatoryjnego. Zanim się zorientowaliśmy o co chodzi - ekipa podrywaczy znalazła się z przytulnym pokoju Doroty racząc się napojem chłodzącym, podczas gdy zgrabne wielkie usta Doroty gładziły zaciekle pytę podrywacza, stawiając ją w stan gotowości i przydatności do dalszego użycia. Jazda bez trzymanki trwała dobre kilkadziesiąt minut, zanim podrywacz uderzył centralnie w otwór gębowy barmanki. Tego było jej jednak za mało i chcąc nie chcąc podczas obmywania pyty po raz kolejny dłoń Doroty znalazła się w okolicach lędźwi podrywacza.... Strzały padły po kilku godzinach ostrego rżnięcia, a jedyne co z tego wieczoru mi zostało, to fioletowy z wycieńczenia żołądź i ślady zębów - ugryzienia na prawym pośladku podrywacza .... oj się działo.... DALEJ >> | |||
|
||||
![]() WEJDŹ |
Podrywacze podróżując swoim porno-dyliżansem zawitały do miasta mistrzów koszykówki - do Włocławka. W mieście spotkaliśmy kilku sławnych graczy... cóż z tego, że są sławni, jak poza granicami kraju zawsze dostają bęcki i nie pomoże tu nawet komentarz Dariusza Szpakowskiego ani Jacka Gmocha - nasi koszykarze po prostu nadają się na przynoszenie piłek innym zagranicznym zawodnikom, albo sprzątanie miotłą parkietu podczas meczy... Taka jest nasza polska rzeczywistość... Niemniej jednak postanowiliśmy nakłonić jakiegoś koszykarza na podryw dupeczki. Jak wiadomo w polskiej lidze koszykarskiej gra kilku czarnoskórych graczy, a jak wiadomo czarnoskórzy mają wielkie pyty do kolan... więc epizodzik z czarnoskórym koszykarzem byłby miłą gratką dla wszystkich naszych fanów i z takim nastawieniem szukaliśmy szczęścia we Włocławku. Murzyna nie znaleźliśmy, ale w okolicznej restauracji zapoznaliśmy się z parą, która wyglądała conajmniej dwuznacznie. Koleś cały czas się drapał po jajach pod stołem a laska wciąż poprawiała sobie stanik, sprawnym ruchem ręki szukała jakiś kalabraków w okolicach odbytu oraz ciągle się oblizywała. Widać, że mieli na siebie chrapkę... Podrywacze zagadnęli nieśmiało co i jak co się dzieje i ogólnie o co chodzi... Faktycznie trafiliśmy - oboje mieli na siebie niesamowitą chcicę, więc zaprosiliśmy oboje do hotelu. Zachęciliśmy ich do jakiejś akcyjki - długo nie trzeba było prosić - koleś wtrymiga zabrał się do roboty... walił, walił aż wytrysnął centralnie do paszczy... Cóż.. nieśmiało zaproponowaliśmy wysikanie się na facjatę tej zgrabnej włocławianki... nie ma problemu - odrzekła... Podrywacze kompleksowo pozbyli się nadmiaru moczu pozostawiając charakterystyczny zapach w łazience.... DALEJ >> | |||
|
||||
![]() WEJDŹ |
Kujawiak, kujawiak - i nie chodzi tu o ORP Kujawiak - poniemiecki torpedowiec, w służbie w latach 1921-1937, ani o zespól LZS Kujawiak-Kikolanka Kikół, grający w B-klasie województwa kujawsko - pomorskiego. Nie nie.. Podrywacze już oprócz bred-gensa, tańca na głowie i tańców przaśnych acz doniosłych opanowali tą niełatwą sztukę tańca Kujawiaka. Dostaliśmy niezłą lekcję tańca podaczas niedawnego podrywu w centralnej Polsce, więc mogliśmy zatańczyć nawet w zespole pieśni i tańca KUJAWIAK. Mamy szczęście do tancereczek - ostatnio poznaliśmy taką z włochami pod pachami, a teraz trafiła nam się mała, skromna tancereczka z ciasną cipką. Ale spokojnie - o tym za chwilę... Podrywacze krążyli dziś po Bydgoszczy szukając miejsca do podrywu. Bydgoszcz samo w sobie nie powoduje zbyt wysokich estetycznych doznań, lecz bydoszczanki, które napotkaliśmy - wręcz przeciwnie. Zaszliśmy do jednego z tutejszych hipermarketów - była już noc, my byliśmy zmęczeni i mieliśmy chęć na małą imprezkę z denaturatem lub jakimś innym winem... Niestety - gdy dotarliśmy do hipermarketu - właśnie go zamykali, a pracownicy udawali się do domów... Zaczepiliśmy jedną z nich, która właśnie udawała się na próbę zespołu... Cóż .. ona była już wykończona po pracy.. my w sumie też .. więc zrezygnowaliśmy z oglądania kolejnego występu zespołu ludowego i udaliśmy się żwawo do jej mieszkanka.. Gorący temperament roksany oraz woda mineralna wzburzyły w nas emocje niemal porównywalne ze wzburzeniem kujawskiego rolnika, któremu właśnie ukradziono snopowiązałkę. Ciśnienie wzrosło na tyle, że rozebraliśmy się z naszych cieplutkich ubrań... Roksanie także opadły ciuszki i ukazała się młoda, piękna, niemal dziewicza skórka tej nieśmiałej tancereczki. Podrywacze rzucili się na cyce i zaczęli pieścić i miętosić jej zgrabne i jędrne cycuszki... chcieliśmy właśnie spenetrować jej anusa gdy strzelił nam pyton jakby w jajcach gromadziło nam się spermy od kilkunastu miesięcy!!! DALEJ >> | |||
|
||||
![]() WEJDŹ |
Ostatnie podrywy w województwie Kujawsko - Pomorskim wypadły bardzo pszaśnie i przystojnie... Kawałeczek mamy z Kraka w te piękne tereny... jednak to co przyciąga nas jak magnes w tą magiczną krainę są śliczne dupeczki... Bujając się od wsi do wsi podrywacze zawitali do Grudziądza. Miasto niby na uboczu.. a jednak z łatwością można tam trafić... Było juz późno, więc od razu wbiliśmy się na występy Zespołu Pieśni i Tańca Przy Klubie Gospodyń Wiejskich i Montażystów Końcówek Drążka Do Sadzarek Buraków - KUJAWIAK, który miał właśnie próby w miejscowej klubokawiarni. Wskoczyliśmy tam na browara, gdzie całe stado grudziądzkiej gawiedzi raczyło się już nie pierwszym wielkopolskim piwem. To co nas zakoczyło na pierwsze wejście, to gościnność grudziążan. Wśród tłumu rozpoznał nas jakiś tubylec - bywalec tutejszej klubokawiarni. Natychmiast poproszono nas do pierwszych rzędów, gdzie zaraz miał wystąpić Zespół. Cóż.. fanami pieśni ludowej nie jesteśmy. Jednak zwróciliśmy uwagę na jedną dupeczę, która ochoczo wymachiwała kiecką. Zaraz po występie podeszliśmy do niej zagadnąć... Jakoś nas ten browar zamulił, że nawet nie spostrzegliśmy, że znajdujemy się już w domu tej tancereczki... ola zdjęła bluzkę, oparłą się ręką o drzwi, a spod jej ramienia wyskoczyły wielka owłosiona kita włochów. Kolega, który właśnie wracał z kibla zagadnął patrząc krzywo pijackim wzrokiem - EJ!!! Tancereczko!!! A ta nóżka to nie za wysoko?? - buhahaha.. wszyscy lali ze śmiechu - kolesiowi wagina pomyliła się z włochami spod pachy. Profilaktycznie poprosiliśmy ją żeby się ogoliła... My w międzyczasie położyliśmy się do wyrka - zmęczenie dawało nam coraz bardziej we znaki... Ledwo co zamknęliśmy oczy, poczuliśmy czyjeś usta na pycie. To Ola, tancereczka zaczęła muskać pytę ustami ... ahh cóż to był za wieczór.. co ja WAM będę opowiadał... spuściliśmy się elegancko do oczodołów i do nosa, zatykając jednocześnie dopływ powietrza do płuc Oli... Sami z resztą zobaczcie jak 2 pyty podrywaczy wirowały wokół gorących ust Aleksandry.... DALEJ >> | |||
|
||||
![]() WEJDŹ |
Dziewczyna z wykopalisk Dziś był dzień, w którym nie dało sie wysiedzieć w domu, pokrzepieni sierpniowymi wspomnieniami największych wydarzeń historycznych - takie jak: powstanie Solidarności, bitwa pod Psim Polem, czy też zbudowanie latryny w Biskupinie prawie 3 tysiące lat temu, postanowiliśmy sprawdzić tą ostatnią turystyczną rewelację. Wyrwaliśmy czym prędzej do Biskupina do tej najstarszej prasłowiańskiej osady, gdzie Słowianie wraz Germanami bratali się pod jedną pierzyną. W okolicy wiało historyczną nudą - żadnych narzedzi tortur, tudzież jakichkolwiek elementów świadczących o tym, że nasi praojcowie mogli w jakikolwiek sposób urozmaicać sobie życie seksualne, nie odnaleźliśmy. Pani przewodnik, która oprowadzała nas po tej rekonstukcji osady sprzed lat, zaprowadziła nas także w miejsce, gdzie nadal trwają prace archeologiczne. Może tutaj archeologowie wynajdą jakiś prastary wibrator, tudzież dmuchaną lalę... Póki co jescze takie rzeczy nie zostały odnalezione, stąd można wnioskować, że życie seksualne prastarych Słowian było tak urozmaicone, że nie potrzebowali sobie jeszcze udziwniać sexu ;). Zagadaliśmy w międzyczasie jedną z osób, które prowadziły tam wykopaliska. Pani archeolog okazała się być studentką z krakowskiej uczelni... więc mieliśmy wspólne korzenie... Kasia oprowadziła nas po Biskupinie, który na codzień nie jest dostępny dla zwykłych śmiertelników.. Rozmowa nam się bardzo dobrze kleiła, co umożliwiło ekipnie podrywaczy odwiedzenie historycznej latryny księcia zamieszkującego tamte tereny. Kasia korzystając z chwili przerwy zaciągnęła nas w bardzo romantyczne miejsce, a że mieliśmy ze soba kamerę, postanowiliśmy nakręcić dla WAS kolejny epizod... Chwilę później pyta wylądowała w ciasnej cipce pani archeolog, chwyciliśmy Kasię za dupę i tak mocno zaczęliśmy nią trząść, że huk uderzeń naszych ciał rozchodził się po całym biskupinie. Niektórzy myśleli, że ktoś bije brawo, więc w pewnej chwili okazało się, że wszyscy tubylcy i turyści zwiedzających Biskupin zaczęli spontanicznie bić brawo... Tak oto w burzy braw i wytrysków podrywacze dokonali spustu na twarz, olewając przy okazji Kasię ciepłym moczem. Kasia nie pozostała dłużna i łącznie wyszła nam na posadzce duża kałuża ciepłego Biskupińskiego moczu... ;) DALEJ >> | |||
|
||||
![]() WEJDŹ |
Podrywacze nie dają za wygraną i nową setkę kolejnych epizodów rozpoczynaja od podrywu w byłej stolicy Polski, w Gnieźnie. Krążyliśmy po starówce, dokumentując wszystko co Bolesław Chrobry robił w tym mieście... Szkoda, że nie zachowały się jakieś dokumenty świadczące o tym, jakie laseczki król Bolesław posuwał.. Ale niestety, bulla gnieźnieńska nie przewidziała tego, że za kilkaset lat powstaną podrywacze.pl i że będziemy chcieli się dowiedzieć jakie przyrodzenie miał król Bolek, ile lasek poderwał w swojej królowej karierze, czy tez jakie pozycje lubił najbardziej. Podrywacze postanowili zatem przeprowadzić własne śledztwo. Pomimo upływu setek lat na przykładzie potomków króla Bolesława i jego partnerek, podjęliśmy się próby odtworzenia podrywu w czasach króla Bolka. Zapoznaliśmy się z jurnym gnieźnieńskim ruchaczem, a także poznaliśmy na starówce młodą mieszkankę Gniezna. Z kart historii wiemy, że w zamierzchłych czasach szlachcie zupełnie podobały się laseczki, którym to ledwo co cyc powiększył swoje rozmiary, a pierwsze włoski łonowe świeżo co pojawiły się w okolicach vaginy. To tak jak nam.. z tą różnica, że w naszych czasach należy uważać na prokuratora i za każdym razem sprawdzać wiek dziewczyny, a w czasach króla Bolka nie było takich wymogów a nawet potrzeby. Nawet większe poważanie miało pospólstwo, których partnerki byli we wczesnej fazie procesu dojrzewania. Nasza modelka, którą zapoznaliśmy była w liceum, także można śmiało wysunąć tezę, iż bardzo wiernie odtworzyliśmy tamte realia. Sytuacja zaczęła się bardzo rozkręcać, kiedy dotarliśmy do mieszkania naszego kolegi, który miał odegrać rolę króla Bolka. Kolegi pyta zrobiła się twarda jak laska marszałkowska, a jaja powiększyły jak berło królewskie. Kolega pojechał naszą młodą kandydatkę na królową w każdą dziurę, a największe wrażenie na nas pozostawił złoty deszcz, którym oblał król Bolek swoja partnerkę - iście królewskie spotkanie!!! DALEJ >> | |||
|
||||
![]() WEJDŹ |
Setna laska zaliczona! Cieszczcie się, śpiewajcie, wino pijcie i kochajcie... A oto jak się to wszystko stało - Podrywacze uderzyli w bardzo niebezpieczne tereny, gdzie od lat trwa wojno izraelsko - palestyńska. Podrywacze odwiedzili musowo żydowską ścianę płaczu, tereny gdzie nadal codziennie trwają walki, a także szukaliśmy szczęścia w zapoznaniu jakiejś dupeczki na plaży nad Morzem Martwym. Niestety nieskutecznie. Powodem dlaczego tak siędziało było nadmiernie zasolenie morza, a co za tym idzie jego wyporność. Gdy weszliśmy na plażę od razu kuśka poczuła swój klimat gdy ocieraliśmy się o pół nagie ciała żydówek... Zaraz jak tylko pyta robiła się wielka jak maczuga, a z majtek robił się ogromniasty namiot - podrywacze biegli szybko do morza, żeby zakryć w jakiś sposób erekcję. Niestety.. wyporność morza była tak wielka, że fiut nie chciał się schować za żadne skarby w głębiny morskie, lecz sterczał jeszcze bardziej, co wzbudziło zachwyt, poklask i ogólne zadowolenie wśród ludności, która dość licznie zasiadła nad izraelską plażą. Centrum stolicy zbiło nas z nóg... Codziennie widzieliśmy te wszystkie wybuchy w telewizji, lecz gdy zobaczuliśmy te wszystkie rozwalone od kul, bomb i pocisków moździerzowych domy... kopara nam opadła do samej podłogi.. Przechadzając się pośród tych ruin zaczepiliśmy laskę, któa wyglądała bardzo ponętnie. Standardowo zaczeliśmy próbować się dogaadć językiem migowo-angielskim co tak śliczna dziewczyna robi w takim niebezpiecznym miejscu... Laseczka okazała się polską Żydówką, od lat mieszkającą w Izraelu. Wyjechałą 20 lat temu z kraju z ojcem, będąc jeszcze w pieluchach... Ojciec przyjechał do Izraela i został od razu zatrudniony jako kierownik zmiany w przedsiębiorstwie zajmującym się hodowlą i sadzeniem buraków, marchwii i bakłażanów, oraz amatorsko uwielbiał paść owce na darniach, czym budził zachwyt i podziw wśród miejscowej ludności. Zaciągnęliśmy laseczke do tych ruin - znaleźliśmy taką jedną z rozwalonym dachem, świeżo zbeszczeszczoną przez separatystów. Laska przytuliła się mocno, jakbym był jej bratem. Faktycznie czuła się nieswojo. Czuła się zagrożona i potrzebowała parasola ochronnego. Ja także przytuliłem ja mocno, a w tym samym czasie ma pyta, która jeszcze nie zdążyła opaść po incydencie na plaży, otarła się o jej skąpą bluzeczkę. Ona to poczuła i po chwili patrząc z uśmiechem prosto w nasze oczy sięgneła po pytkę... To co zobaczyła bardzo ją przeraziło - odskoczyła na moment pytając - co to jest na twoim long-dongu? ??? zdziwiony stałem wmurowany - nie wiem - dwie minuty... Po chwili okazało się, że laska po raz pierwszy widziała prawdziwa napletową skórę... Do tej pory jej partnerzy mieli obrzezane fiutki, więc to co zobaczyła zakoczyło ją dogłębnie... Rzuciła się więc do parteru wylizując i szczegółowo badając rozciągliwość mego napletka za pomocą ust, zębów i języczka.... Ahh.. cóż to była za laska... Jechaliśmy niemal we wszystkich pozycjach kamasutry... bardzo mile wspominam to nasze spotkanie.. wymieniliśmy się adresami i telefonami.. sądzę, że w nawet jeśli trwała by wciąż wojna w Izraelu - z pewnością tam wrócimy !!!! DALEJ >> | |||
|
||||
![]() WEJDŹ |
Sezon grzybowy ma się już ku końcowi - kto nie zdążył wyrwać podgrzybka, kurki, tudzież czerwonego łba - jego strata. Podrywacze zrobili sporą dawkę marynat na zimę - w razie braku zimą laseczek, które zrobiły by nam jakieś żarełko - jesteśmy pod względem kulinarno-gastronomicznym zabezpieczeni, nawet na wypadek wojny. Pogoda sprzyjała grzybobraniu, więc ruszyliśmy w las w poszukiwaniu maślaków. Parę sztuk poszło pod but z powodu niedostatecznego ukształtowania części kapeluszowej grzyba. Zebraliśmy już po wiaderku, gdy na horyzoncie pojawiła się inna grzybiareczka. Postanowiliśmy podejść i wymienić spostrzeżenia dotyczące ogólnej ilości grzybów na ściólce leśnej w tym sezonie, oraz obecności taksonów organizmów eukariotycznych, w zależności od ujęcia systematycznego w randze królestwa lub podkrólestwa znajdujących się w lesie. Cóż - w ostatniej chwili jednak pomyśleliśmy, że grzybiareczka może być nie zainteresowana tym tematem, więc zaproponowaliśmy jej udział w castingu do serialu brazylijskiego... Laska była lekko wczorajsza, więc chrypliwym głosem odpowiedziała, że może się nie nadaje i że się wstydzi ogólnie... Ehh te kobiety.. postanowiliśmy od razu sprawdzić jej zdolności artystyczno - gimnastyczno - aktorskie. ZDEJMUJ MAJTY MAŁA!!! - rzekła ekipa podrywaczy - w gęstym jak bóbr starej baby - lesie. Panna rachu-ciachu zaprezentowała swoje wdzięki, pięknie ukazując nam swoją dupeczkę... Szybki lodzik na początek i podrywaczowi od razu pyta nabrała rozmiarów wielkiej marchewki, które sprzedaje Pan Wiesław na krakowskim bazarze. Dymańsko przebiegało w stylu psiejsko-czarodziejskim, z drobnymi incydentami prowokowanymi przez rój komarów, które dały się we znaki podrywaczowi - jeden nawet próbował wbić się mu w żoła, ale podrywacz sprawnym ruchem kciuka ściągnął skórę z napleta, uśmiercając w ten sposób tego gryzonia. Podrywacz z pogryzioną dupą spuścił się finalnie w oczodół Vanessy. Las okazał się być wybornym środowiskiem, przyjaznym człowiekowi - po raz kolejny przyjął nas z otwartymi udami ;) DALEJ >> | |||
|
||||
![]() WEJDŹ |
Już prawie koniec lata, a nasze tyłeczki pomimo wizyty w Egipcie, Wiedniu i pozostałych zakątkach świata... Postanowiliśmy zażyć nieco kąpieli słonecznych w naszym polskim słonku. Uderzyliśmy ze znajomym nad jedną z plaż... Generalnie już na samym początku jednocześnie zauważyliśmy, że można by było jakąś laseczkę poderwać i zbałamucić... Było jeszcze bardzo wcześnie, jednak słońce już bardzo mocno grzało.. jednak ludzi na plaży jak na lekarstwo. Szukaliśmy dogodnego miejsca na leżakowanie, gdy nagle usłuszeliśmy rozpaczliwe wołanie niewiasty o pomoc. Wzruszyliśmy się i czem prędzej pobiegliśmy w stronę dobiegającego głosu. Wyłowiliśmy pannę z opresji - okazało się, że zakęciła się pośród szuwarów i nie mogła wypłynąć na powierzchnię. Na szczęście nie daliśmy utonąć tak ślicznej lolidce... Nasze pyty coraz bardziej rozgrzane słońcem, a także kształtami uratowanej dziewczyny, stały się twarde jak skała... Położyliśmy się na kocyk - kobieta nadal była zziębnięta i rozchylając lekko nogi dała znak, abyśmy ją w jakiś sposób rozgrzali.. od razu wyczuliśmy sytuację i rozpoczęliśmy masaż jej zziębniętych części ciała... Chwilę później przeszliśmy do masażu oralnego, gdyż majteczki, które zakrywały jeszcze chwilę wcześniej jej soczystą cipkę jeszcze bardziej komplikowały całą sytuację.. wjechaliśmy między jej rozgrzane już uda i rozpoczęliśmy orgię nad jeziorem.... DALEJ >> | |||
|
||||
![]() WEJDŹ |
Chcecie w ryj? - taki tekst usłyszeliśmy od Doroty zapoznaliśmy na Piotrowskiej w Łodzi za to, że tak nachalnie patrzyliśmy się na jej cycuszki, siedząc w jendnym z pubów. Tak - odpowiedzieliśmy - z miłą chęcią, a drugiego do buzi! Tak oto dość nietypowo rozpoczęła się nasza znajomość. Chwilę później piliśmy już razem piwko i gadaliśmy jak dobrzy, starzy znajomi... Wypatrzyliśmy Dorotę z tłumu zwracając ze względu na jej delikatne, młode i jedwabiste ciałko. Także jej śliczna sukienka przykuła naszą uwagę myśląc ... jak dobrze by było wytrzeć ospermionego wacka o tą suknię... Cóż.. tak jakbyśmy przewidzieli całą sytuację - Dorota zabrała nas na swą posiadłość niedaleko Łodzi. Pojechaliśmy pod drzewo, w cień - gdyż żar słońca tego dnia był nie do zniesienia. Raczyliśmy się wodą, kiedy nagle przypadkowo trochę wody rozlało się Dorocie na mą umięśnioną (zwłaszcza w jej dolnej części) klatkę piersiową. Właśnie miałem iść do samochodu po jakąś szmatę, gdy Dorota przytuliła się mocno i zaczęła zlizywać wodę z moich piersi. Potem rozlała jeszcze trochę ... trochę więcej w okolicach mojego twardniejącego fiuta. Chwilę potem jej zwinne usta oplatały już mojego żoła, a jej delikatna rączka zdjęła skórę z kutasa... Jej mała i ciasna cipka ścisnęła moego pytonga tak mocno, że myślałem że zaraz mi rozsadzi jaja!!! Jechałem ją na różne pozycje, aż w finalnie ma obfita spermucha utkwiła między jej języczkiem i zębami... DALEJ >> | |||
|
||||
![]() WEJDŹ |
Punk żyje i ma się dobrze... Przekonaliśmy się o tym naocznie - uderzyliśmy do Jarocina - stolicy polskiego ruchu hippisowskiego i punk. Właśnie się zbliżał kolejny ogólnopolski koncert i rzesze fanów zaczęły ściągać do Jarocina, więc postanowiliśmy zakręcić się z jakąś pankówą.. Chodziło po mieście tego mięcha całe mnóstwo, lecz wszystko już pozarezerwowane na wieczorny koncert. Postanowiliśmy zahaczyć o naszą wynajęta chacjędę aby obmyć nasze pyty parę godzin nie myte, oraz szarpnąć jakąś kasę. Zaraz potem postanowiliśmy ruszyć na rynek miejski, gdyż według opowieści lokalnej śmietanki podsklepowej tam chodzi najwięcej laseczek. Właśnie wychodziliśmy z mieszkania, kiedy zauważyliśmy ładną dupeczkę schylającą się przy zamiataniu klatki schodowej. Chwilę później ukazały się się nam jej piękne włosy, śliczne oczy i ten jędrny mleczny cyc... ahhh... jajka nam się zaczerwinieły z podniecenia... Zaprosiliśmy panią sprzątaczkę na górę na kawkę.. Dając dłuższy krok lasce spod spódnicy wypadł czerwoniutki wirator.... oooo .. to nam się spodobało.. Ale po co się męczyć sztucznymi przyrządami jak są pod ręką prawdziwe, męskie rozochocone pytongi!!! Zaproponowaliśmy zatem jakieś głębsze zapoznanie się z panną i ewentualne spenetrowanie części waginowej jej ciała. Widać, że laska poczuła dobry klimat bo jej cipka stała się w jednym momencie wilgotna i gorąca... Chwyciliśmy za cycory tą sympatyczną sprzątaczkę, a reszta poszła już gładko... Ostatecznie spust do oczodołów okazał się efektownym zwieńczeniem naszej znajomości... Tym razem po raz kolejny ominął nas punkowy koncert.. ale nic straconego - za rok znowu będzie ten szlachetny festiwal... będziemy tam i My!!! DALEJ >> | |||
|
||||
![]() WEJDŹ |
Złamany słup, zerwane przewody, uszkodzone linie średniego napięcia. To dotychczasowy bilans strat, które w sieci elektroenergetycznej w naszym regionie tarnowskim wyrządził huragan. Ponad pięćset stacji nie dostarcza prądu, wciąż napływają nowe zgłoszenia. W okolicy zniszczonych jest dziewięćdziesiąt linii średniego napięcia. Dostaw energii pozbawieni są też mieszkańcy okolicznych wsi. Policja wstrzymała ruch, a na miejsce zdarzenia zostały rozesłane dwa zastępy pomocy antykryzysowej. My także postanowiliśmy pomóc okolicznym mieszkańcom w naprawie zniszczeń. Dostaliśmy sygnał od jednej zrozpaczonej kobiety, że w jej miejscowości nie ma prądu. Kobieta penie chciała podoić swe owce, bądź naładować baterie do wibartora... a tu taki klops. Czym prędzej udaliśmy się na miejsce zdarzenia, aby zapoznać się z sytuacją. Faktycznie - słup średniego napięcia leżał złamany w pół. Zagrażało to życiu i zdrowiu okolicznych mieszkańców. Trzeba było działać szybko - zadzwoniliśmy po dźwig, który miałby nam pomóc i od razu poinformowaliśmy kobietę, która wezwała naszą ekipę o kosztach i zadatku, który musimy wziąśc za naprawę szkody. Ta dwudziestoparoletnia niebieskooka blondyneczka nie miała przy sobie jakichkolwiek pieniędzy. Niestety nie można było tego w żaden inny sposób załatwić. Kolega z ekipy zaproponował inną formę rozliczenia. On chyba pierwszy zauważył walory użytkowo-relaksujące spotkanej kobiety. Zaproponował pod nosem żeby laska zrobiła striptiz, albo może wzięła pytkę do buzi... Zgodziła się bez oporów! Najważniejsze przecież jest to, żeby można było normalnie funkcjonować...Panna zeszła do parteru i kolega Paweł zaczął ją zapinać od tylca. Paweł jechał, jechał... niemal zajechał na maksa... Splash na twarz okazał się czynnikiem rozwiązującą całą sytuację... Chwilę później przyjechała ciężarówka oraz dźwig i tym samym naprawiliśmy zasilanie dla wielu okolicznych miejscowości... DALEJ >> | |||
|
||||
![]() WEJDŹ |
Austriacy twierdzą, że to właśnie w ich pięknej ojczyźnie bije serce Europy. A sercem Austrii jest oczywiście Wiedeń, ze swymi zabytkami, melodiami najsłynniejszych walców i wszędobylskimi natrętnymi zbieraczami puszek i innego fajansu. Złośliwa plotka głosi, że Schoenbrunn zaprojektowano po to, aby dowieść, jak wiele pokoi może zmieścić się pod jednym dachem. Tonący w starannie wypielęgnowanym ogrodzie zespół pałacowy jest jednym z najważniejszych symboli miasta, zaraz po katedrze św. Stefana. Wiedeń to miasto, gdzie można odetchnąć w cieniu cudownych ogrodów, popatrzeć na laseczki, a jednocześnie obcować z tym, co najwspanialsze - z kulturą, sztuką i dupeczkami. Austria ma także wspaniałe wesołe miasteczka... W największym miasteczku uciech spotkaliśmy polską studentkę. Od tylca bardzo ładnie wyglądała.. jej ślicznie zaokrąglone kształty od razu zwróciły nasze zainteresowanie. Laska zaprosiła nas do siebie do hotelu... Strasznie porno i duszno było tego roku w Wiedniu - a dodatkowo temperaturę podnosiło dobre austriackie piwko... Panna wkrótce po zapoznaniu rozchyliła swe ujędrnione uda ukazując nam swojego pięknie ogolonego bobra! Cóż .. nie było chwili do stracenia.. Zabraliśmy się za smakowanie studenckiej cipeczki... Jazda była na maxa.. Spociłem się jakbym miał 2 godzinne zatwardzenie... Ale na szczęście całość naszej znajomości zakóńczyłem ślicznym i wylewnym strzałem w twarz naszej znajomej. Najważniejsze, że w razie jakby co na przyszłość .. to mamy nocleg w Wiedniu z lodzikiem GRATIS! DALEJ >> | |||
|
||||
![]() WEJDŹ |
Podrywacze kontynuują zagraniczne wojaże. Jako że do Pragi mamy bliżej niż do Wawy - wyrwaliśmy się na podryw do pepiczków... Pokręciliśy się po starówce, gdzie spotkaliśmy miłą Jessicę... Laska jest pół Polką pół Czeszką.. jak to w życiu bywa.. sexwycieczki trwają przecież nie od dziś... Jessica zaprosiła nas do siebie do domu.. Po krótkiej gadce zapoznawczej nie wiem nawet kiedy gdy moja ręka znalazła się przypadkiem na jej pośladkach... Rozpieła mi rozporek a ja powiedziałem - Liż, tylko ładnie. Panna wzięła go do buzi, zaczęła wodzić po nim językiem. Ssała najlepiej jak potrafiła, wtem Michal pociągnał mnie mocno za włosy: Nie ssij, tylko liz ... Rob to starannie dziwko. Chwyciłem ją mnie za glowę i zacząłem wpychać go jak najglębiej. Krzycząc z bólu wylilizaliśmy jej łechtaczke tak aby i ona zapomniała o bólu i na powrót oszalała z podniecenia. Ssałem łechtaczkę , a me palce lagodnie wchodzily w jej dupeczkę. Po chwili poczułem jej język na moim karku co już wogóle doprowadziło mnie do szału. W tym samym momencie lasja poczuła przeszywajacy ból, zaczęła znów krzyczeć, chciała sie wyrwać, ale trzymałem ją mocno i dwoma szybkimi ruchami zaglebiłem się w jej ciasnej cipeczce. Znów zacząłem lizać jej kark i mocno drażnić lechtaczke, szeptajac mi do ucha , ze jest moim marzeniem. Nie wiem co się z nią działo, nie wiem czy ból był jej przyjemnością, czy przyjemność bólem. Ona czuła że coraz szybciej i coraz mocniej ją penetruję , słyszac jej jęki straciłem poczucie rzeczywistości. Rozkosz tej chwili była tak wielka ze nie kontrolowaliśmy swych jęków i krzyków. Gdy poczułem jak się na nią spuszczam i ona przeżyła orgazm w sposób w | |||